O węźle krzewienia jako zabezpieczeniu na wypadek przymrozków
Podczas formowania młodych krzewów winorośli bardzo często pojawia się dylemat: z której łozy budować stałe ramię, a którą usunąć. Zwykle wybieramy tę, która wydaje się silniejsza, lepiej położona lub „ładniejsza”. Problem w tym, że w naszych warunkach klimatycznych jedna rzecz jest niemal pewna – wiosenne przymrozki prędzej czy później się pojawią.
I właśnie dlatego warto myśleć nie tylko o tym, jak krzew ma wyglądać teraz, ale też co będzie, jeśli młode latorośle zostaną uszkodzone przez mróz.
Dominacja wierzchołkowa i „uciekanie krzewu”
Załóżmy, że:
- formujemy stałe ramię z jednej łozy,
- drugą łozę wycinamy całkowicie, razem z fragmentem starszego drewna,
- przychodzi przymrozek i uszkadza młode latorośle.
W takiej sytuacji bardzo często uruchamia się dominacja wierzchołkowa. Oznacza to, że nowe latorośle zaczynają wybijać głównie na końcu ramienia (łozy), a nie przy jego nasadzie.
Efekt?
- początkowa część ramienia pozostaje „goła”,
- strefa wzrostu przesuwa się coraz dalej od pnia,
- krzew zaczyna tzw. „uciekać”.
To nie jest teoria ani wyjątek — to zjawisko wielokrotnie opisywane w praktyce, szczególnie po wiosennych przymrozkach.
Proste zabezpieczenie: węzeł krzewienia „z tyłu”
Dlatego przy formowaniu ramienia (nieistotne czy stałego, czy np. Guyota) warto zastosować rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze:
- ramię budować z jednej łozy,
- drugą skrócić krótko, pozostawiając węzeł (czop) krzewienia „z tyłu”.
Taki czop pełni rolę polisy ubezpieczeniowej.
Jeżeli dojdzie do uszkodzeń mrozowych:
- bardzo często z tego krótkiego czopka wybije co najmniej jedna silna latorośl,
- latorośl ta znajduje się blisko pnia, w idealnym miejscu,
- z powstałej z niej łozy można odbudować ramię w kolejnym sezonie, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Dlaczego to rozwiązanie działa lepiej?
- ✔ ogranicza skutki dominacji wierzchołkowej,
- ✔ zapobiega „uciekaniu” krzewu,
- ✔ daje realną możliwość regeneracji formy,
- ✔ nic nie kosztuje – to tylko inna decyzja przy cięciu.
Krótko mówiąc: lepiej mieć plan B, nawet jeśli plan A wydaje się idealny.
Podsumowanie
W naszych warunkach klimatycznych formowanie krzewu „na styk”, bez zapasu w postaci węzła krzewienia, to proszenie się o problemy po przymrozkach.
Pozostawienie krótkiego czopa „z tyłu”:
- nie psuje formy,
- nie opóźnia prowadzenia krzewu,
- a może uratować całą konstrukcję w kolejnym sezonie.
Czasem jedno dodatkowe oczko zostawione przy pniu decyduje o tym, czy krzew będzie dobrze uformowany… czy zacznie uciekać w siną dal.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz