poniedziałek, 3 stycznia 2022

SZNUR SKOŚNY ROYAT - WYPROWADZANIE WIELOETAPOWE



Częstym błędem przy formowaniu krzewów winorośli jest pospiech i chęć jak najszybszego osiągnięcia docelowej formy. Niestety najczęściej kończy się to tym, że my swoje, a roślina swoje. Żeby uniknąć rozczarowania, należy od samego początku zaplanować taki sposób działania, aby na wypadek niepowodzenia planu „A” mieć w zanadrzu plan „B”, a nawet „C”. Budując w pierwszych latach formę musimy pamiętać o podstawowej zasadzie, polegającej na zachowaniu właściwej proporcji pomiędzy młodym, dopiero rozwijającym się systemem korzeniowym, a częścią nadziemną krzewu. Zbyt duża liczba latorośli w pierwszych sezonach uprawy, sprawia, że system korzeniowy nie jest w stanie dostarczyć do nich wystarczającej ilości składników pokarmowych. Latorośle rosną wówczas słabo, są cienkie, krótkie, a co najważniejsze słabo drewnieją i najczęściej w okresie zimowym przemarzają. To co ocaleje nie nadaje się w kolejnym sezonie do rozbudowy formy i w zasadzie poprzedni sezon jest stracony. Powtarzanie tego błędu jest powodem wypadania krzewów, a w najlepszym wypadku długoletniego oczekiwania na owocowanie. Innym często występującym błędem jest przeciążanie młodych krzewów owocowaniem. Mechanizm negatywnego oddziaływania na krzew jest taki sam jak przy nadmiernej ilości latorośli, czyli system korzeniowy nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej ilości składników pokarmowych. Przeciążenie owocowaniem jest szczególnie groźne dla odmian deserowych, wielkoowocowych i odmian wyjątkowo plennych. W pierwszym roku uprawy żadna odmiana nie powinna owocować, a zawiązujące się kwiatostany należy usuwać. W kolejnym sezonie na krzewach które rozwijają się prawidłowo można zezwolić na owocowanie kontrolne tj. maksymalnie jedno grono. Dla odmian wielkoowocowych może to wymagać ograniczenia tylko do fragmentu grona. W kolejnych sezonach owocowanie systematycznie zwiększamy, uzależniając je od ogólnej kondycji krzewu, powierzchni dyspozycyjnej i warunków siedliskowo- glebowych.
                               

Sznur skośny jest często stosowaną formą prowadzenia odmian deserowych w uprawie szpalerowej, a także pod osłonami. Dzięki zastosowaniu tej formy, na małej przestrzeni można uzyskać na krzewie relatywnie dużą liczbę płodnych pąków (oczek). Odpowiednia liczba pąków jest niezbędna do owocowania i zapewnienia ciągłości formy krzewu. Sznury skośne można wyprowadzać w różnej postaci. Najczęściej stosowane to tzw. forma Royat lub Cazenave. Nie będę  szczegółowo opisywał tych form, nadmienię tylko że różnice polegają na długości ciecia łozy i zagęszczeniu czopów krzewienia na ramionach stałych. Royat, to krótkie cięcie łozy (2-3 paki), przy większej ilości węzłów krzewienia. Cazenave to dłuższe cięcie łozy (6-8 paków) przy mniejszej liczbie węzłów krzewienia. W zależności od potrzeb i tego do czego zmuszają nas, na danym etapie uprawy nasze krzewy, często zachodzi konieczność odchodzenia od klasycznych form. Stosujemy wówczas formy pośrednie lub mieszane i nie jest to błędem. Zawsze należy jednak pamiętać o specyficznych dla odmiany wymaganiach, a także corocznym tworzeniu bazy dla kolejnych lat uprawy.

Przedstawiony sposób wyprowadzania sznura skośnego jest zbliżony, co do zasady, do klasycznej formy Royata. Taki sposób prowadzenia nie powinien być stosowany dla odmian, które nie owocują na pierwszych 2-3 pąkach i dla odmian, które zdecydowanie lepiej owocują na pąkach bardziej oddalonych od nasady łozy. Taką odmianą jest np. bardzo popularne w amatorskich nasadzeniach Nero. Założyłem, że sadzonka została posadzona jesienią, w roku poprzedzającym I sezon.


I sezon

Sadzonkę, która jesienią została krótko przycięta (2-3 oczka), od wiosny prowadzimy, na dwie latorośle. Latorośle chronimy przed wyłamaniem i uszkodzeniem, przez wiosenne przymrozki. Po minięciu groźby wystąpienia przymrozków słabszą latorośl wycinamy i do końca sezonu sadzonkę prowadzimy tylko na jedną latorośl. W miarę wzrostu systematycznie skracamy pasierby za ich 2 liściem. W przypadku silnego wzrostu latorośl ogławiamy po osiągnięciu długości powyżej 2-2,5 metra. Ogłowienie nie powinno nastąpić wcześniej jak po połowie sierpnia. Jeżeli latorośl ma kwiatostany, usuwamy je jak najwcześniej. Niezależnie od siły wzrostu i stopnia zdrewnienia późną jesienią (listopad/grudzień) przycinamy latorośl (już łozę) krótko na 3-4 pąki i kopczykujemy sadzonkę na okres zimowy Przy tej metodzie wyprowadzanie sznura, dłuższe cięcie nie ma żadnego uzasadnienia. Ciecie można również wykonać wczesna wiosną, należy jednak pamiętać o okryciu dolnych pąków na łozie. Można też przyciąć jesienią dłużej a wiosna poprawić cięcie.




II sezon

W drugim sezonie wyprowadzamy 3-4 latorośle. Z pąka najbliższego nasady łozy latorośl, z której utworzymy po sezonie pierwszy czop na ramieniu stałym. Z ostatniego pąka na łozie wyprowadzamy latorośl na przedłużenie ramienia. Latorośle z pąków środkowych 2-3 stanowią rezerwę dla latorośli z pąka pierwszego (na czop) i ostatniego(na ramię). Na jednej latorośli z tych pąków możemy również pozostawić grono. Jeżeli wszystko przebiega prawidłowo, latem jedną z zapasowych latorośli (bez grona) możemy wyciąć. Po II sezonie latorośl na czop, z pąka pierwszego, tniemy docelowo na 3-4 oczka, podobnie tniemy latorośl na przedłużenie ramienia, z pąka ostatniego. Latorośl owocującą (środkowa) wycinamy całkowicie. W zależności od długości międzywęźli, może się okazać, że odległość pomiędzy pierwszym czopem a przedłużeniem ramienia (z pąka nr 4) gdzie będzie kolejny czop, jest zbyt duża, wówczas przedłużenie ramienia należy wykonać z pąka nr 3 (tak jak jest na rysunku). W takiej sytuacji ostatnią latorośl, z kawałkiem ramienia odcinamy.To jest właśnie ta umiejętność improwizowania, w zależności od sytuacji.




III sezon

W trzecim sezonie mamy już pierwszy czop, z którego wyprowadzamy dwie latorośle, wyższą na owocowanie i niższą na czop w kolejnym sezonie. Z łozą na przedłużenie ramienia postępujemy analogicznie jak w sezonie drugim, czyli formujemy z niej kolejny czop, wyprowadzamy łozę na kolejne przedłużenie ramienia i latorośle na owocowanie. Podobnie jak w II sezonie, czop robimy z pierwszego pąka odcinka łozy przeznaczonej na przedłużenie ramienia. Po sezonie tniemy ją na 3-4 pąki.  Rysunek przedstawia dla odmiany, wariant z przedłużeniem pnia na kolejny sezon  z pąka nr 2, a owocowanie z pąków nr 3 i 4. Jak wspomniałem wcześniej wybór pąka, z którego przedłużamy pień należy uzależnić od zakładanej odległości pomiędzy czopami. Po sezonie niższą łozę na pierwszym czopie tniemy na 3-4 oczka, natomiast wyższą po owocowaniu wycinamy z odcinkiem czopa powyżej miejsca wyrastania niższej łozy. Łozę na przedłużenie ramienia możemy przyciąć na docelową długość całego ramienia i zakończyć jego formowanie.


IV sezon

W czwartym sezonie postępujemy analogicznie ja w sezonie trzecim, z tą różnicą, że nie przedłużamy już pnia, a formujemy dwa ostatnie czopy.



Czytając powyższe może nasuwać się pytanie po, co tyle zabaw i dlaczego tak długo, skoro można to osiągnąć w rok lub góra, dwa lata. Na tak postawione pytanie odpowiem również pytaniem. Po co się śpieszyć? Wspomniałem we wstępie, że przeciążenie krzewu owocowaniem, może mieć opłakane konsekwencje i to właśnie optymalne obciążenie w danym roku powinno być decydujące przy wyprowadzaniu tej i innych form. Przedstawiony sposób postępowania pozwala na osiągnięcie maksymalnego, dopuszczalnego obciążenia owocowaniem, w każdym z przedstawionych sezonów uprawy i jest najbezpieczniejszy, ponieważ na każdym etapie formowania krzewu zakłada 1 lub 2 rezerwowe pąki.

Stary pień wyprowadzany opisanym sposobem.


FORMA KURTYNY IDEALNA NA ŚCIANY, PERGOLE I SZOPY - WYPROWADZANIE ROK PO ROKU

Forma kurtyny idealnie nadaje się na wszelkiego rodzaju rusztowania o wysokości ok 2,5 m i wyższe, a także na ściany budynków, szop itp. Prezentowany sposób prowadzenia takiej formy docelowo oparty jest na stałych ramionach, na których mamy czopy krzewienia. W czwartym roku prowadzenia przedstawiam dwa warianty cięcia czopów:
1. Klasyczny Royat, czyli krótkie cięcie łozy (na dwa oczka) na czopach max co 20 cm.
2. Cazanawe, czyli dłuższe cięcie łozy (4-6 oczek) na czopach oddalonych od siebie o długość równą długości przycinanych strzałek łozy.


Rok 0- sadzenie jesienią
(kliknięcie w slajd spowoduje powiększenie obrazu)

Jesienią sadzimy naszą sadzonkę na wybranym stanowisku. Pamiętamy aby bryłę korzeniową  umieścić na głębokości ok 30 cm i okryć ja żyzną glebą. Nie wybieramy stanowisk pod ścianami na które leje się woda z okapów dachowych. Na zimę sadzonkę okrywamy kopczykiem z ziemi. Nie stosujemy pod warstwą ziemi żadnych innych materiałów!
Rok I

W pierwszym roku, początkowo prowadzimy sadzonkę na 2-3 latorośle. Po minięciu zagrożenia wiosennymi przymrozkami wybieramy jedna najsilniejszą latorośl, wiążemy ja do palika, a pozostałe wycinamy. Do końca sezonu sadzonkę prowadzimy  już wyłącznie na  jedną latorośl. Wyrastające z kątów liści pasierby przycinamy za drugim liściem. Gdy latorośl osiągnie wysokość ok 2 metrów pozbawiamy je wierzchołka wzrostu (ogławiamy). Jesienią ew. wiosną następnego roku uzyskaną łozę przycinamy. W zależności od siły wzrostu i stopnia zdrewnienia tniemy krótko na 2-3 oczka lub średnio  do ok 0,5 m.
Rok II

W drugim roku podstawowym celem jest przedłużenie pnia. W tym celu z jednego z najwyższych pąków wyprowadzamy silną latorośl, którą nie obciążamy owocowaniem i prowadzimy ją w sposób identyczny jak latorośl w roku  pierwszym. Dodatkowo na sadzonkach, które w pierwszym roku rozwijały się dobrze możemy wyprowadzić z niższych paków dwie latorośle i na jednej z nich dopuszczamy do próbnego owocowania. Nie pozostawiamy jednak więcej jak jedno grono, a dla odmian o dużych gronach tylko część grona. Po sezonie jesienią  ew. wiosną roku następnego wycinamy wszystkie latorośle za wyjątkiem najwyższej, którą przycinamy na docelową wysokość pnia kurtyny. Tak możemy zrobić jeżeli nasz krzew rozwija się prawidłowo. Przy słabej sile wzrostu może zachodzić konieczność powtórzenia schematu prowadzenia roku drugiego w trzecim roku.
Rok III

W trzecim roku wyprowadzamy latorośle na ramiona stałe naszej kurtyny i dopuszczamy do większego owocowania. Latorośle na ramiona wyprowadzamy z najwyższych pąków odcinka łozy stanowiącego końcowy odcinek pnia. Wyprowadzamy  latorośle w przeciwnych kierunkach od pnia. W trakcie sezonu przyginamy je sukcesywnie do poziomu i mocujemy do konstrukcji, która będzie podtrzymywała ramiona kurtyny. Te latorośle nie powinny owocować. Po sezonie łozy z tych latorośli przycinamy na 6-8 pąków tworząc początkowe odcinki ramion kurtyny. Z niższych pąków na łozie pnia wyprowadzamy 3-5 latorośli na których pozostawiamy po jednym gronie (łącznie nie więcej jak 2 kg owoców, im mniej tym lepiej dla krzewu).  Po sezonie latorośle owocujące wycinamy całkowicie.
 
 Rok IV
W czwartym roku decydujemy jaki rodzaj cięcia zastosujemy dla naszej odmiany. Decyzja jest uzależniona od tego przy jakim cięciu odmiana najlepiej owocuje.
1. Klasycznego Royata, czyli krótkie cięcie łozy (na dwa oczka) na czopach rozmieszczonych max co 20 cm przedstawia prawa strona rysunku. Ten sposób cięcia proponowany jest dla odmian dobrze owocujących na pierwszych dwóch pąkach na łozie.
2. Cazanave, czyli dłuższe cięcie łozy (4-6 oczek) na czopach oddalonych od siebie o długość równą długości przycinanych strzałek łozy, przedstawia lewa strona rysunku. Nie podaję odległości w cm bo dla odmian może ona być różna i zależy od długości międzywęźli na łozie.  Ten sposób cięcia proponowany jest dla odmian zdecydowanie lepiej owocujących na wyższych pąkach na łozie.
W tym sezonie możemy również przedłużyć ramiona kurtyny, dążąc do rozbudowy formy. Natomiast na bazie opisanych powyżej sposobów cięcia formujemy pierwsze czopy krzewienia.
Ramiona kurtyny przedłużamy z ostatnich pąków łóz stanowiących początkowe odcinki ramion  stałych i tych latorośli nie obciążamy owocowaniem. Z pozostałych paków na łozach  stanowiących początkowe odcinki ramion  stałych wyprowadzamy latorośle na owocowanie i pierwsze czopy krzewienia. Dobrze będzie jeżeli latorośle na czopy uda się wyprowadzić bez owocowanie ale nie jest to bezwzględny warunek. Łatwiej to osiągnąć przy cięciu na Cazanave, dużo trudniej przy Royacie gdzie czopów trzeba zdecydowanie więcej. Po sezonie wybieramy łozy na czopy i tniemy odpowiednio dla Royata na 2 oczka, a dla Cazanave na 4-6 oczek. Pozostałe łozy wycinamy całkowicie. Łozy na końcach ramion tniemy na 6-8 oczek , przyginamy do poziomu i w ten sposób przedłużamy ramiona.
Rok V
W piątym roku forma kurtyny powinna mieć już docelową wielkość,  a cięcie w tym roku i kolejnych latach powinno się sprowadzać do zapewnienia powtarzalność  formy z jej optymalnym owocowaniem i zagęszczeniem.  Najprościej to osiągnąć poprzez pozostawianie co roku łozy o zbliżonej do roku poprzedniego liczbie płodnych oczek. Jak już było wspomniane możemy ciąć na Royata, Cazanave ale także w razie potrzeby możemy zastosować cięcie mieszane stosując oba rodzaje cięcia jednocześnie. Stosowanie i obserwacja cięcia mieszanego daje nam możliwość rozpoznania jakie cięcie jest najlepsze dla naszej odmiany.




PRZĘDZIORKI CZY MRÓZ ?

Po wiosennych przymrozkach występujących w drugiej połowie kwietnia i na początku maja, bardzo często po upływie 2-3 tygodni, na latoroślach masowo pojawiają się zdeformowane i podziurawione liście. Pisząc ten tekst, nie miałem zbyt wiele takich liści, bo w tym czasie dość starannie chroniłem krzewy przed przymrozkami, a i same przymrozki, w mojej lokalizacji były wtedy niewielkie. Dla potrzeb tego wpisu odszukałem jednak kilka takich liści.



 Takie uszkodzenia  łudząco przypominają uszkodzenia powodowane przez przędziorka,  po dłuższym okresie żerowania i bardzo często są tak interpretowane. Ludzie chwytają wówczas za opryskiwacze i  niepotrzebnie leją chemię. Po wysypie uszkodzonych przez mróz liści, zaczynają wyrastać zdrowe i utwierdza to dodatkowo pryskających, że preparat podziałał, a w rzeczywistości rośliny same się zregenerowały.  Jeżeli w danej lokalizacji wystąpiły przymrozki, skala zjawiska może być bardzo dużo. Ponieważ nie można wykluczyć, że w tym samym czasie mogą żerować przędziorki, powodując podobne objawy, trzeba nauczyć się właściwie rozpoznawać objawy. Najprostszym sposobem jest przegląd dolnej części liści, przy pomocy dobrej lupy, w poszukiwaniu przędziorków. Na winorośli żeruje przędziorek chmielowiec. Jak wygląda łatwo sprawdzić w necie. Brak przędziorków i wiedza o przymrozkach jednoznacznie świadczy o tym że uszkodzenia są po mrozowe.


 Film:             

niedziela, 2 stycznia 2022

ROLA CUKRÓW I DROŻDŻY W PROCESIE FERMENTACJI WIN

 


Niniejsze opracownie dotyczy wzajemnych zależności pomiędzy zawartymi w nastawie winnym cukrami, a drożdżami, bez, których nie da się zrobić wina. Cukry w nastawie mogą pochodzić głównie z dwóch źródeł. W winach owocowych podstawowym źródłem cukrów jest sok, z owoców, nazywany powszechnie moszczem. Moszcze owocowe zawierają cukry proste tj. fruktozę i glukozę. Najwięcej cukrów gromadzą winogrona. Jest go w moszczu gronowym tyle, że nierzadko z moszczy gronowych można zrobić wino bez dodatkowego dosładzania. Drugim źródłem cukru jest sacharoza (cukier buraczany), dodawana do nastawów przez winiarzy. Zrobienie wina bez drożdży jest niemożliwe. Jeżeli ktoś twierdzi, że robi wino bez drożdży to się myli. Drożdże w przyrodzie występują praktycznie wszędzie, a szczególnie dużo jest ich na skórkach różnych owoców i pomimo tego, że nie dodaliśmy drożdży do nastawu, to i tak zwykle, gdzieś się one, w nim znajdą i uaktywnią. Takie drożdże nazywamy dzikimi. Człowiek nauczył się przez lata, hodować, selekcjonować i preparować drożdże, tak by służyły do wyrobu win o różnym % alkoholu i charakterze, który w dużej mierze zależy właśnie od dodanych drożdży. Takie drożdże nazywamy szlachetnymi i dodajemy je do nastawów w sposób kontrolowany. Gdy decydujemy się na wiwifikację na drożdżach szlachetnych, to powinniśmy zadbać o to, by wcześniej pozbyć się z nastawu drożdży dzikich, które mogą przeszkadzać w procesie fermentacji. Można to zrobić poprzez siarkowanie moszczu. Zwykle dzikie drożdże wykazują większą wrażliwość na siarkę niż drożdże szlachetne i dzięki tej zależności, stosując odpowiednie dawki siarki usuwamy większość szczepów dzikich, pozwalając namnażać się szczepom szlachetnym. Siarkownie moszczu na poziomie 1-2g pirosiarczynu potasu na 10 kg moszczu (miazgi owocowej) jest odpowiednie.

Często na winiarskich portalach można się spotkać z wpisami mniej więcej tej treści: „… jestem początkujący, chcę zrobić pierwsze swoje wino, chcę żeby miało 13 % i było półsłodkie, bo takie akurat lubię. Kto zna jakiś dobry przepis?”. No i w odpowiedzi pojawiają się mniej lub bardziej realne do zrealizowania przepisy. Niestety rzeczywistość jest taka, że nie da się wg przepisu zrobić każdego wina. Stosunkowo proste, zgodnie z pozyskanym przepisem, jest zrobienie wina wytrawnego. Wino o wysokim % alkoholu, fermentowane do końca możliwości użytych drożdży, z cukrem resztkowym da się również stosukowo bezproblemowo zrobić. Zabierając się za wykonanie innych win o średnim % alkoholu (niższym niż graniczny dla drożdży) i zawierających cukier resztkowy, musimy się liczyć z możliwością wystąpienia problemów. Źródłem tych problemów jest wzajemna zależność cukrów i drożdży. Cukry stanowią pokarm dla drożdży, a te zużywając cukry w procesie fermentacji, redukują je w nastawie i wytwarzają jednocześnie alkohol. Kontrolowanie tego procesu, a w szczególności jego zatrzymanie w dowolnym momencie nie jest łatwe i wymaga dużej wiedzy. Dlatego każdemu początkującemu winiarzowi doradzam by rozpoczynał swoją przygodę winiarską od jednej z dwóch technik wykonania win tj. techniki wykonania wina wytrawnego lub techniki wykonania wino o wysokim % alkoholu, fermentowanego do końca możliwości użytych drożdży, z ewentualnym cukrem resztkowym. Inne wina proponuję pozostawić sobie na czas, kiedy zdobędziemy wymagana wiedzę i doświadczenie w wiwifikacji.

Wina wytrawne robi się w ten sposób, że projektujemy nastaw tak by zawierał tylko tyle cukru ile jest potrzebne do uzyskania określonego poziomu alkoholu planowanego wina wytrawnego. Istotną informacją przy takim planowaniu jest to, że 16, 7 g cukru, w litrze nastawu, da po fermentacji 1 % alkoholu, w tym nastawie. Ta wiedza pozwala zaprojektować każdy % alkoholu, w znanej płynnej objętości nastawu. Po zużyciu całego cukru drożdże w takim nastawi masowo obumierają, fermentacja ustaje, ale nie oznacza to, że drożdże całkowicie znikają z wina. Bywa, że jakieś wyjątkowo silne formy potrafią bardzo długo przetrwać czekając na kolejny cukier. Gwarancją stabilności tak wykonanych win wytrawnych jest to, że nigdy nie będziemy próbować ich dosładzać.

Wino o wysokim alkoholu z cukrem resztkowym robimy w ten sposób, że projektujemy nastaw tak by zawierał tyle cukru, aby wystarczyło go do wytworzenia przez drożdże takiej ilości alkoholu, która jest przez producenta drożdży podana, jaka graniczna dla danego szczepu. Jeżeli drożdże są np. do 16 % to cukier na litr nastawu obliczamy następująco 16x16.7=267,2g/l. Ta ilość cukru jest na teoretyczny alkohol naszego wina. Do tej wartości musimy dodać jeszcze cukier, który da naszemu winu słodycz. Wg mnie najlepszy sposób kończenia takiej fermentacji powinien polegać na kontrolowaniu Blg pozornego nastawu i wielokrotnym dosładzanie niewielkimi dawkami cukru. Praktycznie wygląda to tak, że pod koniec fermentacji doprowadzamy nastaw do stanu, kiedy Blg pozorne jest ok. zera. W mocnym winie to oznacza jeszcze nawet ok. 40g cukru na litr. Taki nastaw dosładzamy wielokrotnie dawką cukru ok. 20g/l. Kolejne dosłodzenia robimy, gdy po wcześniejszym dosłodzeniu Blg spadnie ponownie do zera. Postępujemy tak, aż do momentu, gdy fermentacja ustanie, a Blg przestanie spadać. Wina kończonego w ten sposób nigdy nie przesłodzimy. Po ustaniu fermentacji możemy dokonać ostatecznego dosłodzenia do poziomu słodyczy, jaki nam odpowiada. O ile przy winach wytrawnych zatrzymywanie aktywności drożdży następuje poprzez ich zagłodzenie, to przy winach mocnych i słodkich drożdże zaprzestają aktywności w skutek osiągnięcia poziomu alkoholu, który je zabija. Trzeba jednak liczyć się z tym, że w jednym i drugim przypadku, w sprzyjających dla drożdży warunkach może dojść do wznowienia ich aktywności na niewielka skalę. Jeżeli nastąpi to po zabutelkowaniu to wystąpi w butelkach osad drożdżowy, a wina będą nagazowane. Dlatego, dla całkowitej pewności tak zakończone wina powinny zostać dodatkowo zasiarkowane.

Inne wina, o alkoholu niższym niż potencjalne możliwości użytych drożdży, zawierające jednocześnie cukier resztowy, są już o wiele trudniejsze do zrobienia. Problem polega na tym, że cukier znajdujący się w nastawie, jest pożywieniem dla drożdży, które przerabiają go na alkohol, a jednocześnie zgodnie z wola winiarza jego część powinna pozostać, po osiągnięciu przez wino zaplanowanego poziomu alkoholu, jako słodzik. Niestety w całej tej zabawie nie da się wytłumaczyć drożdżą, że powinny zjeść tylko określoną ilość cukru, a resztę zastawić winiarzowi. Jedynym możliwym sposobem na „przekonanie” drożdży, żeby już więcej nie zjadały cukru jest skuteczne wyeliminowanie ich z nastawu. Wina takie możemy projektować dwojako. Pierwszy sposób to projektujemy w nastawie tyle cukru, by uzyskać zaplanowany poziom alkoholu. Robimy to analogicznie jak przy winach wytrawnych. Gdy fermentacja ustanie wskutek braku cukru, pozbywamy się z nastawu drożdży, a wino dosładzamy tak jak lubimy. Drugi sposób polega na tym, że projektujemy nastaw w ten sposób by ilość cukru użyta do fermentacji (może być dodawana w kilku partiach) była wystarczająca na zaplanowany alkohol i cukier resztowy. W tej sytuacji zatrzymanie fermentacji dokonujemy przed całkowitym zużyciem cukru przez drożdże. Zdecydowanie łatwiejszym i pewniejszym, co do wyniku jest sposób pierwszy i dla niewprawionych winiarzy ten sposób działania polecam. Postępując w opisany sposób, przy założeniu, że nie popełnimy błędów przy projektowaniu nastawu, możemy teoretycznie wykonać każde wino, o dowolnym alkoholu i cukrze resztkowym. Jakie to proste-prawda? Jedyne, co może nam pokrzyżować plany, to drożdże, które niestety bardzo często bywają nieprzewidywalne i tak łatwo, nie ustępują. Nie raz się o tym przekonałem i już od dawna robię wyłącznie wina wytrawne lub wina z cukrem resztkowym, na drożdżach o niskiej tolerancji na alkohol, sposobem, który opisałem, jako drugi. Zatrzymywania trwającej fermentacji nie praktykuję, dlatego o tym jak walczyć z drożdżami musicie poczytać w innych źródłach.


niedziela, 22 marca 2020

OPISY WYBRANYCH ODMIAN Z KOLEKCJI







1.            Alden
2.            Aloszenkin
3.            Aniuta
4.            Ajwaz
5.            Arkadia
6.            Aron
7.            Ataman
8.            Alieksa
9.            A-1704
10.         Berliński Czarny
11.         Bianka
12.         Bażena
13.         Cyca
14.         Czekoladowa
15.         Chrupka Złota
16.         Century
17.         Danmarpa Polonia
18.         Donara
19.         Dornfelder
20.         Einset Seedless
21.         Europlewien
22.         Festivee
23.         Frumoasa Albae
24.         Nero
25.         FVR 7-9